W czwartek 26 marca w warszawskiej siedzibie Instytutu Książki odbyła się dyskusja panelowa o stanie książki i czytelnictwa w Polsce. Zorganizowano ją w kilka dni po ogłoszeniu przez Instytut Książki i Czytelnictwa Biblioteki Narodowej wyników badań czytelnictwa w Polsce przeprowadzonych w listopadzie ubiegłego roku. Wykazały one, że w ciągu ostatnich czterech lat poziom czytelnictwa spadł drastycznie z 58 do 38 proc., znacząco, bo z 33 do 23 proc. zmniejszyła się też grupa kupujących książki. Współorganizatorami spotkania były: Biblioteka Narodowa i Biblioteka Analiz. Jako paneliści wystąpili: Tomasz Makowski, dyrektor Biblioteki Narodowej, Katarzyna Wolff z Instytutu Książki i Czytelnictwa BN, Łukasz Gołębiewski, prezes Biblioteki Analiz i Piotr Dobrołęcki, redaktor naczelny „Magazynu Literackiego KSIĄŻKI”, a także Marek Frąckowiak z Izby Wydawców Prasy, który przedstawił informacje o czytelnictwie gazet i czasopism. Moderatorem był Grzegorz Gauden, dyrektor Instytutu Książki. W spotkaniu uczestniczyło ponad 50 osób.
Głównym tematem dyskusji była próba interpretacji dwóch sprzecznych tendencji – wzrostu sprzedaży książek przy jednoczesnym spadku poziomu czytelnictwa. Z badań „Biblioteki Analiz” wynika, że w ciągu ostatnich 16 lat polski rynek książki wzrósł dziesięciokrotnie pod względem wielkości sprzedaży i przekroczył 2007 roku wartość 2,5 mld zł, zaś pierwsze szacunki odnoszące się do 2008 roku wykazują dalszy wzrost sprzedaży.
Katarzyna Wolff komentując wyniki badań przedstawione przez Bibliotekę Narodową w poprzednim tygodniu i opublikowane w Bibliotece Analiz z 24 marca przedstawiła metody stosowane w trakcie tych badaniach. Zwróciła przy tym uwagę, że badania prowadzone są co dwa lata od 1992 roku z uwzględnieniem tej samej metody badawczej. Nie wykazują one jednak, ile książek kupiono w Polsce, [...]
(pd, fot. Anna Pietruczak)
Wyświetlono 25% materiału. Całość materiału zawiera 6433 znaków.
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
1.
Abonenci Biblioteki Analiz Sp.
z o.o.
Jeżeli jesteś już abonentem
Rynku Książki zaloguj
się
2.
Dostęp czasowy. Płatność za pośrednictwem
usługi SMS
Czas dostępu
Opłata za dostęp
Opis
15 minut
9.00 zł netto (10.98 PLN brutto)
Aby otrzymać kod dostępu, należy wysłać SMS o treści
koddm1 pod numer:
79880. Otrzymany kod zwotny wpisz w pole poniżej. Wykupiony kod zapewnia dostęp do materiałów z tego komputera (bądź
do czasu zamknięcia okna przeglądarki). Przeglądarka musi mieć włączoną obsługę plików "Cookie".
3.
Dostęp terminowy. Płatność kartą
płatniczą lub przelewem
Za dostęp czasowy i terminowy do archiwum naszych tekstów mogą Państwo
zapłacić za pomocą karty płatniczej lub przelewu bankowego.
Najpierw zostaną Państwo poproszeni o zarejestrowanie się w naszym serwisie,
a następnie:
Płatność kartą płatniczą: po udanej autoryzacji transakcji
od razu otrzymają Państwo dostęp na interesujący Państwa czas.
Po opuszczeniu naszego serwisu ponowny dostęp do materiałów uzyskają
Państwo po zalogowaniu się aż do czasu upłynięcia czasu, na jaki
wykupili Państwo dostęp.
Przelew bankowy: po otrzymaniu złożonego przez Państwa
w serwisie zamówienia i uznaniu środków na rachunku bankowym Biblioteki
Analiz skontaktuje się z Państwem nasz pracownik celem ustalenia
momentu, od jakiego życzą sobie Państwo uzyskać dostęp do archiwum
naszych tekstów. Numer rachunku bankowego podany jest w potwierdzeniu
zamówienia wysyłanego na podany przez Państwa adres e-mail.
Zgadzam się z Łukaszem Gołębiewskim. Gdyby o 1/3 spadła liczba kupujących książki, to byłaby na rynku kompletna zapaść - chyba, że zrównoważyłyby ją zakupy bibliotek. O takich gigantycznych zakupach jednak nie słychać. Nie słychać też z wydawnictw, żeby sprzedaż w ciągu tych 4 lat spadła o jedną trzecią.
Przypuszczam, że były jakieś niewielkie zmiany treści pytań albo sposobu doboru próby do badań, bo wyniki są kompletnie niewiarygodne.
Bez bardzo szczegółowych analiz trudno "obalić" wyniki badań IKICZ... Mój intuicyjny więc brak wiary wspieraja jednak dane z sąsiedniej Litwy, gdzie przy bardzo wielu podobieństwach w uwarunkowaniach podobne badania wykazują 68% CZYTAJACYCH.
Tak drastyczny spadek czytania - w mojej opinii - powinien sie wiązać z jakimis spektakularnymi zdarzeniami. Nic takiego nie przychodzi mi do głowy! Kiedy załamał sie rynek ksiązki na początku lat '90 przyczyny były dość oczywiste (zaspokojenie głodu ksiązki po PRL, pojawienie sie bardzo szerokiej alternatywy dla czytania czyli wielu kanałów TV, prasy kolorowej etc). W ciagu ostatnich 2 lat nic tak istotnego sie nie wydarzyło! Wzrost dostępności z internetu ( jak pokazują badania) "urywa" oglądalność telewizji! Użytkowanie internetu ma raczej POZYTYWNĄ korelacje z czytaniem (internauci-czytelnicy).
Coś z tymi badaniami IKICZ nie tak.....
(17.000 PLN za badania na próbie reprezentatywnej ???? Coś tanio.... Może tutaj jest "der hund begraben"?
Dużo mniejszy kraj pod względem ludności, natomiast dużo więcej czytający - nie ma żadnych korelacji pomiędzy tym, co było u nas i u nich - to kwestia narodu i jego do słowa pisanego podejścia.
Całkowicie się z Michałem zgadzam - nie wydarzyło się nic, co by mogło uzasadniać wyniki tych badań, przeciwnie. Mieliśmy w 2008 roku kolejny tom "Harry'ego Pottera" (znaczy - dzieciaki czytały), nastąpił wprawdzie spadek sprzedaży kolekcji w kioskach, ale za to wzrost sprzedaży w hurtowniach, a i ogólny wzrost przychodów wydawnictw, książka jest coraz szerzej promowana... Dla mnie najbardziej przygnębiające jest to, że w tej sytuacji nie dysponujemy żadnymi wiarygodnymi badaniami dotyczącymi czytelnictwa książek, i nawet jeśli zrobimy dobre badania w tym roku, to i tak nie będziemy już nigdy mieli możliwości na porównywanie stanu czytelnictwa z latami poprzednimi, gdyż jestem przekonany, że wyniki badań Biblioteki Narodowej w poprzednich latach były równie przypadkowe i niewiarygodne jak tegoroczne. Dla długofalowych analiz trendów czytelnictwa jest to informacja katastrofalna! I dziwię się, że na wczorajszej konferencji nikt na ten problem nie zwrócił uwagi.
A co dla Pana byłoby "wiarygodnym" źródłem takich analiz? Kto, jak i wśród kogo miałby przeprowadzić takie badania? Może należałoby iść do wydawców i spytać, ile wyprodukowali, a potem z tego wyciągnąć wniosek, że jak produkują, to jest dobrze i cała Polska czyta, bo egzemplarzy książek więcej powstaje niż ludności, więc przypada jedna książka na łebka przynajmniej? (Oczywiście jeśli dane będą niewygodne, to można zawsze napisać, że do 5 czy dowolnego innego roku życia to jeszcze nie czytają, więc automatycznie liczba ludności wyjdzie odpowiednio mniejsza...)
Może zniechęca się czytających i kupujących książki tym, że promuje się natrętnie niewielu autorów i kilka tytułów i przeciętny Polak tylko o nich wie. Jeśli ci nie przypadną mu do gustu, myśli, ze nic już więcej do czytania nie ma, albo nie chce mu się szukać. Bardzo brakuje popularnych pism literackich, gdzie promowano by utwory i pisano o nich, bo obecnie pisze się chyba tylko o tych , za które ktoś płaci - wydawnictwo, może autor. Przeciętny Polak nie jest w tym zorientowany.
.... oprócz podobnego poziomu dochodów per capita, wyjścia z komunizmu i pozyskaniu dostepu - mniej więcej w tym samym czasie - do wolnego rynku ksiązki i dobrodziejstw elektronicznego wolnego rynku mediów, taki sam poziom odpływu wykształconych młodych ludzi i jeszcze kilku innych drobiazgów. Różnica zaś może taka , że jest tam bardziej powszechny dostęp do internetu.
Nie ma zaś ogólnej zasady , że w małym kraju wiecej sie czyta :-)
Niestety nie wiem, jak wyglądało samo badanie, ale bardzo często sprzeczne wyniki wynikają z niejasnych definicji (i źle postawionych pytań). Np. jak na potrzeby badania zostało zdefiniowane \'czytelnictwo\'? I czego? Co tak naprawdę mierzono/badano? Czy były to badania ilościowe (czysto mechanistyczne statystyki liczby wypożyczeń/zakupów) czy jakościowe (dlaczego wypożyczaliśmy/kupowaliśmy dane pozycje?)
Czy jako \'czytanie\' rozumiane było spontaniczne sięganie po książkę (w celu zaspokojenia wewnętrznych potrzeb estetycznych, poznawczych, itp.) czyli mierzony był poziom wewnętrznej motywacji, czy może mierzona była motywacja zewnętrzna typu \'sięgam po książkę, bo muszę się przygotować do egzaminu\' (choć oczywiście można czytać jednocześnie z obu powodów). I czy rozgraniczono czytelnictwo obowiązkowych lektur i podręczników od pozycji, które czytamy dobrowolnie, dla samych siebie czy może wrzucono je do jednego worka?
Wydaje mi się, że na potrzeby rzeczywistego określenia \'czytelnictwa\' kluczowe jest dokonanie rozgraniczenia na obowiązkowe i nieobowiązkowe, tym bardziej, że żyjemy w kraju, w którym podręczniki (rozumiane jako wszelkie pozycje obowiązkowe, niezależnie od natury obowiązku) nieproporcjonalnie bardzo wpływają na obraz czytelnictwa.
Wydaje mi się, że zamierzeniem badania był pomiar poziomu czytelnictwa jakościowego, ale użyto do tego niewłaściwych narzędzi, tj. pomiarów czysto ilościowych. Bo w gruncie rzeczy chodzi chyba tak naprawdę o odpowiedź na pytanie \'co zrobić, by ludzie chętniej sięgali po książki bez przymusu, dla samych siebie?\' O takie czytelnictwo chyba tak naprawdę chodzi?
Podobne zastrzeżenia mam do wyników sprzedaży. Czy wzrost przychodów ze sprzedaży wyrażony był w liczbach względnych czy bezwzględnych? To też jedno z kluczowych rozróżnień. Bo jeśli w roku np. 2005 sprzedano książek za 200 mln zł (co przekładało się np. na 10 mln tytułów), a w roku 2006 sprzedano książek za 250 mln, to wzrost przychodów o 50 mln nie musi (choć może) oznaczać wzrostu liczby sprzedanych egzemplarzy, a jedynie odzwierciedlać wzrost średniej jednostkowej ceny egzemplarza.
A w kwestii sprzecznych wyników - wydaje mi się, że jednym z wyjaśnień spadku czytelnictwa, jeśli rzeczywiście miał on miejsce, może być emigracja. Jeśli wyjechali głównie ludzie młodzi i/lub wykształceni, czyli ci, którzy czytają najwięcej, to spadek jest stosunkowo logiczny (choć w dużej mierze może oznaczać spadek czytelnictwa pozycji obowiązkowych).
Rok 2008 do 2005 (dane za 2008 wciąż szacunkowe) - zrost przychodów za ten okres 9 proc. (w cenach zbytu wydawców), wzrost cen o 5 proc., róznica wynosi zatem plus 4 proc.
Jeśli tak Pan matematykę rozumie, by mówić tu o różnicy "plus 4 proc.", to po prostu można sobie dyskusje z Panem na jakiekolwiek tematy dotyczące jakichkolwiek analiz badań statystycznych darować. Proszę sobie w czasie wolnym doczytać, czym jest procent i dlaczego procent to nie to samo co punkt procentowy.
W każdym badaniu opinii publicznej jest jakieś prawdopodobieństwo, że dane są albo zawyżone, albo zaniżone. Niemniej grupę reprezentatywną dobiera się raczej w taki sposób, by wyniki badań były jak najbardziej wiarygodne. Jeżeli ktoś zagląda tu i pisze komentarz, to należy raczej do tej grupy 38%. Jeżeli spotyka się z osobami, które też czytają, to może niedostrzegać tych, którzy nie czytają w ogóle lub sporadycznie. A ja takie osoby znam. Nie czytają często książek, gdyż pracują na 2 zmiany by zarobić na rodzinę. I chętnie czytaliby częściej, ale już nie mają na to czasu ani siły. Dlatego wydaje mi się, że te dane mogą być prawdopodobne.
na przychody wydawców miała wpływ dotacja dla bibliotek publicznych z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w 2008 r. na poziomie 28,5 mln zł i na dodatek postawiono warunek zakupu za środki własne biblioteki. Zobaczymy jak będzie w tym roku , kiedy dotacja będzie tylko 10 mln zł, a kryzys dotknąl samorzadowe instytucje kultury
Czternasta edycja sztandarowej publikacji Biblioteki Analiz. W pięciu tomach omówione zostały najważniejsze zagadnienia dotyczące funkcjonowania polskiej branży wydawniczo-księgarskiej w 2010 i ...
Czternasta edycja sztandarowej publikacji Biblioteki Analiz. W pięciu tomach omówione zostały najważniejsze zagadnienia dotyczące funkcjonowania polskiej branży wydawniczo-księgarskiej w 2010 i ...
Czy wiadomo Państwu, że
książka Danuty Wałęsowej
„Marzenia i tajemnice” nie
miała ani jednej negatywnej recenzji! Zupełnie
jak dzieła nieodżałowanego Kim
Dzong Ila. Albo ...
Wywiadowca „Playboya” zadał
Marii Czubaszek, bohaterce
książki Artura Andrusa
„Każdy szczyt ma swój Czubaszek” odważne
pytanie: Od jak dawna telewizje śniadaniowe
i nie ...
Krzysztof Materna, obok
Wojciecha Manna współautor
książki „Podróże małe
i duże czyli jak zostaliśmy światowcami”
w środowiskach usportowionych uchodzi
– Bóg raczy ...