- Niedługo miną dwa lata odkąd sprzedał pan wydawnictwo Park grupie Wydawnictwa Szkolnego PWN. Czas na wstępne podsumowanie. Czego pan oczekiwał?
- Przede wszystkim stabilizacji. Chciałem działać w ramach dużej struktury wydawniczej, dość miałem bowiem roli średniej wielkości firmy, z którą niewielu na rynku się liczy, która nie jest partnerem dla dystrybutora czy sieci księgarskiej. Liczyłem też na wsparcie marketingowe. I pod tym względem trafiłem do bardzo dobrej grupy. Wydawnictwo Szkolne PWN ma świetnie zorganizowaną dystrybucję i takiż sam dział marketingu. To powinno się przekładać na wzrost sprzedaży publikacji Parku.
- Jak duży wzrost?
- Tu pana zaskoczę, bo nie wiem jeszcze, jakie są ostateczne wyniki za 2008 rok. I nie dlatego nie wiem, że ktoś to przede mną chciałby w grupie Wydawnictwa Szkolnego PWN ukryć, lecz szczęśliwie nie muszę się tym interesować.
- Jak to?
- Po prostu mogę skupić się na wydawaniu książek, a nie na ich sprzedaży, tak są podzielone zadania w grupie.
- Zna pan jednak pewnie jakieś oszacowania wartości sprzedaży?
- Szacunkowo w stosunku do ostatniego roku, w którym działaliśmy jako samodzielna spółka, wzrost jest kilkuprocentowy.
- Z tego, co pamiętam, na koniec 2006 roku przychody Parku wynosiły ok. 4,8 mln zł.
- Tak.
- Miał pan apetyt na [...]