W jaki sposób wydawcy mogą ścigać piractwo w Internecie? Jak skutecznie, szybko i z zachowaniem rozsądnych kosztów namierzać, identyfikować i zatrzymywać naruszanie w sieci interesów i autorów, i wydawców? Czy wydawcy mają możliwość walki z portalem Chomikuj.pl (i z setkami czy tysiącami podobnych „serwisów”…) całkowicie nielegalnie kolportującym cyfrowe treści stanowiące podstawę ich handlowej działalności?
Jak na razie, poza deklaracjami, że problem piractwa w sieci staje się dla branży coraz istotniejszą przeszkodą, wydawcy nie przykładają zbyt dużej wagi do tego problemu. Wszyscy narzekają, walczą tylko niektórzy. Informacje o przypadkach łamania prawa zdobywają niejako „na piechotę”, angażując w to dużo wysiłku organizacyjnego i wcale niemałe pieniądze związane chociażby z kosztami obsługi prawnej.
A można i łatwiej i skuteczniej. Od kilku lat na rodzimym rynku dostępny jest system wykrywania naruszeń i ochrony praw autorskich. Jego twórcą jest firma Princix, która od samego początku opracowała go z myślą o potrzebach wydawców książek. Jedną z jego charakterystycznych cech jest zdolność do bardzo wydajnego przetwarzania dużych ilości tekstu. Pozwala to na używanie go do sprawdzania materiałów o znacznej objętości, a więc przede wszystkim do znajdowania nielegalnie rozpowszechnianych w internecie książek.
– Niezależnie od ich wielkości i ilości, Princix pozwala znaleźć wszelkie wycinki, cytaty, plagiaty, wyrażenia lub inne fragmenty pochodzące z zasobów tekstowych wydawcy. Wszelkie zapożyczenia są identyfikowane, wyróżniane i kwantyfikowane – przekonuje Artur G. Piotrowski, założyciel i szef firmy Princix.
Firma działa w Polsce oraz we Francji. Na rodzimym rynku z [...]