| Czwartek, 30 września 2010
Współczesna literatura iberoamerykańska
Śladami Bolano
Gdy przeglądam listy bestsellerów z ostatnich miesięcy odnoszę wrażenie, że Polacy, ale także Europejczycy, zapomnieli o wspaniałej literaturze iberoamerykańskiej. Czyżby rzeczywiście to, co sprzedaje się w wielotysięcznych nakładach, podlegało jakimś okresowym modom? Jeszcze niedawno świat rozczytywał się w książkach Dana Browna, wkrótce Stephanie Meyer rozpętała prawdziwe wampirowe szaleństwo, teraz wszystkich przyćmiewa trylogia Stiega Larssona, a wraz z nią mroczne skandynawskie kryminały. No dobrze, gdzieś tam między nimi pojawiał się Hiszpan Carloz Ruíz Zafón, ze swoim fascynującym „Cieniem wiatru”, a następnie „Grą anioła”. Ale nie powinnam o nim teraz tu pisać, jako iż jest reprezentantem Starego Świata, a literatura iberoamerykańska to twórczość przede wszystkim pisarzy Ameryki Łacińskiej.
Niezmiennie od kilkunastu lat na listy bestsellerów wskakuje każda książka Brazylijczyka Paulo Coelho, autora tłumaczonego na 67 języków i wydawanego w ponad 150 krajach – najwyraźniej zawsze będzie istniało zapotrzebowanie na tego typu osobliwą literaturę, pełną magii i cudów, a zarazem pisaną prostym językiem.
Ale co z resztą pisarzy z obszaru liczącego ponad pół miliarda mieszkańców?
Post-Post-Boom
Coroczne targi w Guadalajarze stanowią wspaniałą okazję do zapoznania się z bieżącą ofertą literacką Ameryki Łacińskiej, ale także do przypomnienia o pisarskich gwiazdach, które pomimo tego, że chwilowo nie świecą zbyt mocnym światłem na świecie, wciąż jednak błyszczą na fi rmamencie. Chętnie pojawiają się na targach, uczestnicząc w spotkaniach autorskich, konferencjach, prowadząc odczyty czy po prostu podpisując książki dla czytelników. Targi w 2009 roku gościły Mario Vargasa Llosę, Carlosa Fuentesa, Juana Rulfo czy Elenę Poniatowską.
Jednym z tych, o których często mówiono podczas ostatniej edycji targów, był – niestety, przedwcześnie zmarły – Roberto Bolano, chilijski pisarz, którego ktoś określił nawet Julio Cortázarem XXI wieku. Jego twórczość była w ostatnich latach najczęściej tłumaczona na obce języki. Powieści „Dzicy detektywi” oraz „2666” zajęły trzecie i czwarte miejsce na liście 100 najlepszych książek napisanych w języku hiszpańskim w ostatnich 25 latach, opublikowanej w kolumbijskim czasopiśmie „Semana” w 2007 roku. Na tej samej liście miejsca 1 i 2 zajęły: „Miłość w czasach zarazy” Gabriela Garcíi Márqueza i „Święto kozła” Marii Vargasa Llosy. Ale co sprawia, że pierwsza z nich podobała się wyraźnie polskim czytelnikom, bo znalazła się na listach bestsellerów – czy zasługą była tu głównie ekranizacja? Niewykluczone, bowiem druga z powieści sprzedawała się w Polsce znacznie słabiej, choć Llosa, po wielu latach od „Ciotki Julii i skryby” stał się znów modny, ale to dzięki „Szelmostwom niegrzecznej dziewczynki”. Może tu zmiana wydawcy przysłużyła się autorowi?
Wspomniany wcześniej Bolano zachwycił Amerykanów monumentalną, bo liczącą ponad 1000 stron, [...]
SONIA DRAGA
|