| Poniedziałek, 21 lipca 2008
Samotność i nadwaga
Co czytają inni
Przy okazji Dnia Ojca pomyślałem o staruszkach. Proszę wybaczyć skojarzenie, ale tak mówiła o rodzicach moja generacja, dziś nie tyle gen-isbn, jak określa młodych ludzi Łukasz Gołębiewski, ile gen-zoz…
Z dużym zainteresowaniem obserwuję proces starzenia się rozlicznych seryjnych bohaterów – komisarz Wallander w najnowszej książce Mankella dobiega pięćdziesiątki, walczy z cukrzycą, nadwagą, bezsennością, zbytnią konsumpcją alkoholu i paraliżującą go samotnością. Gdy wreszcie zdaje sobie z tego sprawę, sięga do kolumny samotnych serc. Nie chce na starość, na emeryturze, być zgorzkniałym, przegranym, starym dziadem.
Policjanci wypalają się szybko, taki zawód. Inspektor John Rebus z powieści Iana Rankina dociąga wprawdzie do sześćdziesiątki, ale na emeryturę przechodzi jako wrak. Charlie Resnick, bohater serii Johna Harleya (nie tłumaczonej na polski, a szkoda, nie tylko dlatego, że Charlie ma polskie korzenie) w zaawansowany wiek wchodzi bez gracji: przetłuszczone rzadkie strąki na głowie, zbyt ciasny garnitur, wiecznie zaplamiony krawat jako znak szczególny. Aurelio Zen, Salvo Montalbano czy Guido Brunetki bronią się jak mogą przed nadejściem starości.
Nie zauważam takiej troski u inspektora Reginalda Wexforda, który zadebiutował na kartach powieści Ruth Rendell „From Doon with death” w 1964 roku. W najnowszym, świeżo wydanym tomie „Not in the flesh” (Crown) Wexford coraz bardziej upodabnia się do starego dziwadła, pełnego uprzedzeń i ekscentrycznych zachowań – np. powoływania się na nieoczekiwane przeczucia – ale co w tym zaskakującego, skoro wedle moich wyliczeń przekroczył już 70 lat. Autorka zaś nadal traktuje go niemal jak młodziaka: córka pana inspektora ma wprawdzie już zagrać w filmie, ale tatuś wciąż biega, śledzi, dedukuje. [...]
GRZEGORZ SOWULA
|