| Poniedziałek, 11 sierpnia 2008
Szajsów było więcej
Co czytają inni
O najnowszej książce Timothy Snydera „The red prince” (Basic Books) nasz ulubiony profesor Norman Davies napisał, że „uczy, informuje i bawi”. Fakt, że Snyder, profesor historii w Yale University, dobrze Polakom znany (laureat nagrody Oskara Haleckiego i stypendysta w PAN), wybrał sobie postać nader barwną i świetnie nadającą się na bohatera biografii. Arcyksiążę Wilhelm Franz Joseph Karl von Habsburg-Lothringen urodził się pod koniec XIX stulecia, co wywarło niewątpliwie wpływ na jego losy: miał zaledwie 18 lat, gdy wybuchła I wojna światowa i bezpowrotnie skończyła się epoka radosnej niefrasobliwości, typowej zwłaszcza dla monarchii cesarsko- królewskiej.
Czerwony Książę, jak go nazywa Synder, urodził się na wyspie Losinj w dzisiejszej Chorwacji, do szkoły chodził w Wiedniu, po jej skończeniu zamieszkał w rodzinnych dobrach w Żywcu. Lubił kobiety, wolał mężczyzn, ale ukochał Ukrainę – znał doskonale język (mówił również po niemiecku, włosku, angielsku i polsku), interesował się kulturą i obyczajami, odbierał nauki u Andrzeja Szeptyckiego, greckokatolickiego metropolity Kijowa, był oficerem pułku ułanów i dowódcą strzelców siczowych. A wszystko dlatego, że chciał się rzetelnie przygotować do objęcia ukraińskiego tronu – ojciec miał rządzić Polską, syn krajem sąsiednim. Nic z tego nie wyszło, niewykluczone, że wielka niechęć okazywana później przez Wilhelma Polsce miała swe źródło właśnie w tych odrzuconych zalotach. A był nam do tego stopnia nieprzychylny, że gdy ataman Szymon Petlura poszedł w 1920 roku na ugodę z Polską, Wilhelm w proteście wyjechał z Kijowa, gdzie był pracownikiem głównego sztabu, do Monachium. Z pewnością nie było mu łatwo podjąć taką decyzję – walczył o samodzielną i niezależną Ukrainę, w swym [...]
GRZEGORZ SOWULA
|