| Wtorek, 25 listopada 2008
Spacerkiem po Albionie
Co czytają inni
Prezentacje na tegorocznym Biennale Architektury podzielić można grubą kreską na teoretyczne i praktyczne. Polskie pytanie o przyszłość budowli zwyciężyło, akurat w tym roku jurorzy postawili na rozważania i spekulacje, a nasi kuratorzy przygotowali prezentację przemyślaną, zabawną i zmuszającą do refleksji – no bo faktycznie, jaki los spotka za pół wieku to paskudne gmaszysko na Placu Piłsudskiego?…
Anglicy, którzy przed laty przysłali nam projektanta gmachu Millennium, na biennale zaprezentowali dokonania czysto praktyczne: ich pokaz nosił tytuł „Home/Away – five British architects building housing in Europe”. Słyszałem różne komentarze na temat ekspozycji, podobnie mieszane uczucia widzów wzbudzały same projekty mini osiedli i zabudowy miejskiej, jakie przedstawiono w brytyjskim pawilonie. Uważam jednak, że narzekania były nie na miejscu, Anglicy nie dość że potrafią wykorzystać przestrzeń, to jeszcze umiejętnie wpisują nowe budynki w otoczenie.
Przypomniało mi się to wszystko, gdy zobaczyłem tom Clive’a Asleta „The English house” (Bloomsbury). Tytuł konfundujący – internetowa wyszukiwarka skieruje nas do kilkunastu co najmniej pozycji tak samo nazwanych, od tłumaczenia klasycznego dzieła Hermanna Muthesiusa z 1904 począwszy. To dzieło prekursorskie, równie wiele mówiące o architekturze co o samej Anglii i Anglikach. Aslet to już pozycja na nasze czasy. Dla porównania sięgnąłem po tom o takim samym tytule, opublikowany blisko ćwierć wieku temu. Jego autor, James Chambers, prowadzi czytelnika rzetelnie przez historię angielskiego budownictwa mieszkaniowego, od średniowiecza po wiek XX, Clive Aslet zaś czytelnika oprowadza po 21 wybranych przez siebie miejscach. Kluczem wydaje się związek budowli w historyczną [...]
GRZEGORZ SOWULA
|