| Czwartek, 9 kwietnia 2009
W zasięgu lotu
Co czytają inni
Pogoda jaka jest, każdy widzi. Niby w marcu, nie ma się co dziwić, „jak w garncu”, ale potem mamy jeszcze gorszy kwiecień-plecień i zaczynam już mieć dość grubego swetra i pikowanej kurtki. Nawet słońce jest nieprzyjazne. Chęć wyrwania się do ciepłych krajów sprawia, że zaczynam o nich czytać.
Brazylia kiedyś wydawała się odległym rejonem świata, w dodatku mało znanym i niedostępnym. Dziś jest w zasięgu lotu, co nie oznacza, że pozbyła się tajemnic. „The lost city of Z” Davida Granna (Doubleday) opowiada o jednej z nierozwiązanych do dziś zagadek sprzed stu lat. Bohaterem książki jest Percy Harrison Fawcett, pułkownik brytyjskiej armii, szpieg, archeolog i podróżnik, uważany za „Davida Livingstone’a amazońskiej dżungli”. Grann wychwala go jako „ostatniego z wielkich wiktoriańskich odkrywców, którzy ruszali w nieznane rejony wyposażeni jedynie w maczetę, kompas i niemal boskie poczucie posłannictwa”. Mało w tym akurat prawdy, bo Fawcett w pierwszą swoją podróż wybrał się już po śmierci królowej Wiktorii, zaś Livingstone ciągnął za sobą całe stado tragarzy, ale z autorskiego punktu widzenia taka hiperbola brzmi całkiem, całkiem.
Grann, etatowy dziennikarz „New Yorkera”, lubi śledztwa (pisał m.in. obszernie o procesie Krystiana Bali, autora „Amoku” i przypuszczalnego mordercy kochanka żony). Na ślad Fawcetta wpadł badając twórczość Conan Doyle’a – to właśnie przygody podróżnika posłużyły twórcy postaci Sherlocka Holmesa jako kanwa opowieści „The lost world” z 1912 roku (polskie wydanie pt. „Zaginiony świat” ukazało się już siedem lat później); Steven Spielberg nie wypiera się, że Indiana Jones modelowany jest na Fawcetcie. Grann zyskał dostęp do niepublikowanych wcześniej dokumentów podróżnika i postanowił ruszyć jego tropem, by [...]
GRZEGORZ SOWULA
|