| Wtorek, 23 czerwca 2009
Jedna pani powiedziała
Co czytają inni
Ostatnio spędzić musiałem sporo czasu w poczekalniach lekarskich. Nie uważam tego za dopust boży, jako że nadganiam zaległości w lekturze. Tym razem czytanie szło mi opornie – kryzys wyzwolił w ludziach przekonanie, że, po pierwsze, za kłopotami stoją „oni”, i, po drugie, „onych” koniecznie trzeba nazwać, napiętnować, zniszczyć. I nawet jeśli nie dałem się sam wciągnąć w rozmowę, musiałem chcąc nie chcąc przysłuchiwać się mędrcom z lekarskiej poczekalni.
Nie mam zamiaru zanudzać czytelników relacjonowaniem, czego dowiedziałem się o „onych”, bo podobne tajemnice mają do przekazania pasażerowie autobusu, klienci w osiedlowym sklepie czy taksówkarze. To elementy spiskowej teorii dziejów, wiary jednoczącej ponad podziałami. Jak dowodzi David Aaronovitch w „Voodoo histories” (Cape), każde załamanie się rynku, każda wojna, każda trudna do opanowania epidemia sprawiają, że zaczynamy się zastanawiać, kto za tym stoi i co z tego ma, albo mieć będzie.
Niestety, zwykle palec ludu wskazuje Żydów – Aaronovitch, zreformowany komunista, swoją narrację zaczyna mniej więcej od I wojny światowej; w 1919 nastąpił faktyczny koniec starego świata, ludzie byli przerażeni pierwszym konfliktem prowadzonym w nowocześnie morderczy sposób, nie mogli uwierzyć w nadejście nowej ery. Jakże łatwo było znaleźć tych, którzy pociągali za sznurki, wśród „obcych”. Nikt w takiej sytuacji nie bierze pod uwagę, że z obcymi żyło się od wieków; wystarczyło, że mieli inne obyczaje, inny język, inną religię.
Autor nie wymienia oczywiście wszystkich okoliczności pojawiania się teorii spiskowych czy wskazujących na nie „autentycznych dokumentów”, jak np. niesławne „Protokoły mędrców Syjonu”. Wspomina Pearl Harbor, które potrzebne było Rooseveltowi, by wreszcie przystąpić do wojny; zabójstwo Kennedy’ego, śmierć Marilyn Monroe i księżnej Diany (wszak zostali [...]
Grzegorz Sowula
|